W Sejmie trwają prace nad zmianami w Kodeksie wyborczym oraz w ustawach regulujących działanie samorządów wszystkich szczebli. Krytyczne stanowisko wobec poselskich propozycji przedstawił Związek Miast Polskich.

Sejmowa komisja nadzwyczajna pozytywnie zaopiniowała w czwartek wieczorem projekt zmian w Kodeksie wyborczym autorstwa PiS, który zakłada m.in. dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów miast oraz wygaszenie kadencji PKW po wyborach parlamentarnych w 2019 r.

7 grudnia komisja rozpatrywała propozycję dwukadencyjności w samorządach. W związku z wątpliwościami komisji o analizę propozycji dotyczącej dwukadencyjności w samorządach poproszone zostało w zeszłym tygodniu Biuro Legislacyjne. W czwartek jego przedstawiciele zaproponowali inne brzmienie zapisu mówiącego o dwukadencyjności. Zgodnie z nową propozycją ograniczenie możliwości kandydowania na wójta, burmistrza i prezydenta miasta ma nie dotyczyć wyborów na wójta, burmistrza i prezydenta miasta "przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy".

Komisja poparła sugestie Biura Legislacyjnego. Przedstawiciel wnioskodawców Łukasz Schreiber (PiS) wyraził nadzieję, że tak sformułowane zapisy "rozwieją jakiekolwiek wątpliwości i fake newsy o tym, że PiS chce wprowadzić tzw. wsteczną dwukadencyjność".

Projekt PiS dotyczy także zmian w funkcjonowaniu samorządów. W czwartek komisja opowiedziała się za obowiązkowym budżetem obywatelskim w miastach na prawach powiatu. Według projektu, wysokość budżetu obywatelskiego wynosi co najmniej 0,5 proc. wydatków gminy będącej miastem na prawach powiatu zawartych w ostatnim przedłożonym sprawozdaniu z wykonania budżetu.

Poparty przez komisję projekt zakłada także m.in. wygaszenie kadencji Państwowej Komisji Wyborczej po wyborach parlamentarnych 2019 r. oraz zmianę sposobu wyboru PKW. Według propozycji siedmiu na dziewięciu członków Państwowej Komisji Wyborczej ma być powoływanych przez Sejm, a nie - jak do tej pory - delegowanych przez TK, NSA i SN.

Projekt wprowadza ordynację proporcjonalną w wyborach do rad gmin, znosząc tym samym obowiązującą obecnie ordynację większościową, czyli jednomandatowe okręgi wyborcze (JOW-y).

Zgodnie z projektem podziału gminy na obwody głosowania ma dokonywać komisarz wyborczy (a nie władze samorządowe).

W projekcie znalazła się też propozycja możliwości kandydowania do rady gminy i powiatu osób spoza obszaru działania rady.

(źródło: PAP Samorządowy)


Komisja nadzwyczajnej do rozpatrzenia projektów ustaw z zakresu prawa wyborczego 28 listopada rozpoczęła rozpatrywanie projektu PiS zmian w Kodeksie wyborczym. Przez kolejne dwa dni (i noce) trwały dalsze intensywne prace w komisji. Brali w nich czynny udział przedstawiciele Związku Miast Polskich, prezentujący nasze stanowisko.

- W czwartek, 30 listopada, po blisko 15 (!) godzinach procedowania projektu ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu zwiększenia udziału obywateli w procesie wybierania, funkcjonowania i kontrolowania niektórych organów publicznych, dotarliśmy do końca zmian w samorządowych ustawach ustrojowych oraz pierwszych zmian w kodeksie wyborczym. Długo by opisywać dyskusję, momentami bardzo gorącą, a dotyczącą często abstrakcyjnych propozycji - relacjonuje Marek Wójcik, pełnomocnik Zarządu ZMP. - Niestety, przeszły takie propozycje jak możliwość startowania w wyborach do rady gminy przez mieszkańców całego województwa.

Do piątku 1 grudnia komisja nie zakończyła prac nad projektem. Wznowiła je w poniedziałek, 4 grudnia rano. Samorządowcy uczestniczący w pracach komisji przewidują, że komisja będzie chciała zakończyć swoje prace tak, by podczas sesji w dniu 15 grudnia ustawa mogła zostać przegłosowana.

Tym samym zupełnie innego wymiaru nabiera wysłuchanie publiczne w dniu 9 grudnia.


Do tej pory komisja przegłosowała – pomimo sprzeciwu opozycji - zniesienie głosowania korespondencyjnego. Przyjęła także zmianę, która zakłada, że protokoły - w dwóch kopiach - będą sporządzane odręcznie po zakończeniu głosowania. Dopiero po ich podpisaniu dane będą wprowadzane do systemu elektronicznego.

Podczas obrad posłowie przyjęli również przepis określający wygląd karty do głosowania. Pierwsza strona, zgodnie z projektowaną zmianą, będzie zawierać tytuł oraz spis treści, składający się z nazw komitetów wyborczych. Natomiast na drugiej zostanie umieszczona informacja o sposobie głosowania i warunkach ważności głosu. Z kolei na trzeciej i kolejnych będą umieszczone listy kandydatów wraz z symbolem graficznym komitetu wyborczego.

W poniedziałek, 4 grudnia, sejmowa komisja nadzwyczajna, rozpatrująca projekt zmian w ordynacji wyborczej autorstwa PiS, poparła propozycję, by wydawanie decyzji w zakresie tworzenia, zmiany granic i liczby mandatów w okręgach wyborczych należało do zadań wojewódzkiego komisarza. Ponadto komisja rekomenduje przepis, w myśl którego siedmiu na dziewięciu członków Państwowej Komisji Wyborczej powołuje Sejm.

W piątek z udziału w pracach komisji zrezygnowała Państwowa Komisja Wyborcza.
„Przewodniczący PKW pan Wojciech Hermeliński w związku z powtarzającymi się podczas prac komisji oskarżeniami pod adresem PKW i KBW o fałszowanie wyborów, które są tolerowane przez większość członków komisji, podjął decyzję, że na tym etapie nie będziemy uczestniczyli w pracach nad zmianami w Kodeksie wyborczym” - powiedziała w piątek PAP rzeczniczka PKW Anna Godzwon.


Fragmenty dyskusji z 28 listopada:

Łukasz Schreiber (PiS) podkreślił, że zwiększają one jawność i transparentność procesu wyborczego, a także wzmacniają rolę radnych. - Można powiedzieć, że to jest taki proobywatelski pakiet demokratyczny - powiedział. Poseł bronił zniesienia organizacji wyborów przez wójtów, przekonując, że w skali kraju znany jest szereg procesów, w których wójtowie jako osoby najbardziej zainteresowane przebiegiem wyborów, czy też sekretarze gmin, byli skazywani za fałszowanie wyborów. Podkreślił, że rozszerzenie możliwości kandydowania na osoby niepochodzące z jednostek terytorialnych, w których startują, to reakcja na częste sytuacje, w których samorządowiec działa na innym terenie niż jest zameldowany.

Marcin Horała (PiS) zaznaczył, że projekt tej partii ma jedną część, której nikt nie krytykuje, która dotyczy zwiększenia uprawnień obywateli już po procesie wyborczym. Jak dodał, są to rozwiązania wynikające z praktyki samorządowej - "z tej bolączki, z jaką mamy w Polsce w samorządach, problemu ogromnego występującego szczególnie na poziomie gmin i miast na prawach powiatu, to znaczy absolutnej dominacji i wszechwładzy jednoosobowo sprawowanej władzy wykonawczej". Według niego polskie samorządy w znaczącej części stały się "udzielnymi księstwami wójtów, burmistrzów, prezydentów".

W ocenie szefa klubu PO Sławomira Neumanna projekt jest "antyobywatelski i upartyjniający samorząd", bo proponuje likwidację jednomandatowych okręgów wyborczych, które umożliwiały start niezależnym, samodzielnym kandydatom, mieszkańcom osiedla, ludzi chcących zrobić coś dla lokalnej społeczności. - Wy zmuszacie tych ludzi do zapisywania się do partii politycznych" - podkreślił. Według niego nawet lokalne komitety wyborcze nie będą miały szans, ponieważ utworzenie małych, trzymandatowych okręgów wyborczych oznacza wprowadzenie 20-procentowego progu wyborczego, którego małe komitety "nie przeskoczą".

Poseł Nowoczesnej Marek Sowa przypomniał, że po 1989 roku w gminach nigdy radni nie byli wybierani z list partyjnych, zawsze głosowało się na konkretną osobę. Radnymi zostawali ludzie z największym społecznym poparciem. Jak ocenił, "PiS chce nam zgotować chaos, bo w chaosie czuje się najlepiej, a jak wiadomo w zamieszaniu można zrobić wszystko".

- Projekt wbrew swojej nazwie w kilku ważnych punktach oznacza zmniejszenie udziału obywateli w społeczności lokalnej oraz osłabienie organów przedstawicielskich – stwierdził Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.

– Negatywnie opiniujemy odebranie gminom, tj. społecznościom lokalnym, prawa określania okręgów wyborczych. Zmiana ta oznacza zmniejszenie, a nie zwiększenie udziału i wpływu obywateli na życie publiczne – ocenił. – Jesteśmy zawsze przeciwni temu, aby ktoś za nas decydował, wiedział lepiej i decydował za nas, czyli wspólnoty samorządowe – podkreślił.

ZMP negatywnie zaopiniował też ograniczenie prawa udziału obywateli w składzie komisji wyborczych. – Zmiana ta oznacza ograniczenie udziału przedstawicielskiego w komisjach wyborczych do członków partii politycznych – zauważył Wójcik.

Jak dodał, ZMP stanowczo odrzuca dwie zasadnicze zmiany w przepisach wyborczych: całkowitą likwidację JOW-ów nawet w małych gminach. Według Wójcika doprowadzi to do upartyjnienia lokalnego życia publicznego. Ponadto ZMP sprzeciwia się umożliwienia kandydowania do rady gminy osobom niezamieszkałym na jej terenie.

- Związek negatywnie zaopiniował także ograniczenie liczby kadencji wójta i burmistrza; ta propozycja jest niezgodna z konstytucją – dodał.

Prezydent Nowej Soli, członek zarządu Związku Miast Polskich Wadim Tyszkiewicz powiedział, że dla strony samorządowej nie do przyjęcia jest tryb procedowania zmian, czyli wniesienie propozycji nowych przepisów jako projektu poselskiego.

- Zrobiliście to państwo celowo, żeby ominąć konsultacje społeczne – powiedział do przedstawicieli PiS.

Dodał, że opinie Związku Miast Polskich, Ogólnopolskiego Porozumienia Organizacji Samorządowych czy Związku Gmin Wiejskich są druzgoczące dla propozycji zmian w Kodeksie Wyborczym.

– Według naszej opinii przy tym procedowaniu i tym czasie, który został do wyborów, wybory będą sparaliżowane, a jak jeszcze wprowadzicie partyjnych komisarzy, do których będą przypisani sygnaliści, którzy będą donosić, kto, gdzie wybory fałszuje, doprowadzicie państwo do tego, że będzie paraliż państwa i samorządu – powiedział Tyszkiewicz. Ocenił, że proponowane zmiany w ordynacji wyborczej są niekonstytucyjne.

Źródło: PAP

WIĘCEJ