Pierwszego dnia Kongresu Polityki Miejskiej w Krakowie podczas sesji "Jakość życia w naszych miastach" wiele mówiono o wymaganiach mieszkańców wobec władz samorządowych. - Oczekiwania mieszkańców są bardzo wysokie - mówił prezydent Gliwic, Zygmunt Frankiewicz, wybierany od 25 lat przez gliwiczan na prezydenta miasta.- Nawet, jeśli statystyki mówią, że jest dobrze, to codzienne pisma od mieszkańców, wpływające do urzędu, sprowadzają nas na ziemię. Przypomniał, że przez ostatnie 26 lat jakość życia w Polsce poprawiła się ogromnie. Miasta potrafią wzajemnie się inspirować, co widać doskonale pracując w Związku Miast Polskich.

Jednym z panelistów w tej części Kongresu był Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni. Miasto to od lat notuje najwyższy poziom zadowolenia mieszkańców z jakości swojego życia. To zwraca uwagę zwłaszcza, że po przemianach politycznych i gospodarczych okresu transformacji tysiącom mieszkańców Gdyni usunął się grunt pod nogami, gdy upadała tutejsza stocznia.

- Wtedy nasze miasto stanęło przed nowym wyzwaniem - odbudowania przedsiębiorczości wśród jego mieszkańców. To była determinanta, która przyszła do nas z zewnątrz, ale dzięki niej dziś możemy przekraczać dawne granice - mówił Wojciech Szczurek. Podkreślił, że wielkie efekty dla jakości życia w mieście przyniosło szybkie zrozumienie, że dla rozwoju poza inwestowaniem w tzw. twardą tkankę, należy mocno dbać o tkankę społeczną, w tym np. o ciekawą ofertę kulturalną. Dziś najsilniejszą marką kojarzącą się z Gdynią nie jest już przemysł stoczniowy, ale festiwal Opener .

- W Gdyni jest łatwiej - jest tam sprawstwo, rzeczy dzieją się - przyznał Jakub Wygnański, szef Pracowni Badań i Innowacji Społecznych "Stocznia". Ale przed większością współczesnych polskich miast stoją poważne problemy, takie jak brak odczuwania przynależności czy tożsamości ich mieszkańców, brak współdziałania społecznego, brak przywództwa. Ludzie w coraz mniejszym stopniu są patriotami swoich miast. Ale też miasta inaczej zaczynają myśleć o swoim rozwoju, bardziej ceniąc sobie swoją samorządność. Władze miast widzą, że kategoria "prywatne-publiczne" musi być inaczej rozumiana, że w miastach ważne są małe lokalne przestrzenie (a nie areny czy aquaparki).

- Dotąd obowiązkową lekturą samorządowców było "new public management", dziś będą musieli więcej czytać na temat partnerstwa - radził Jakub Wygnański