Zygmunt Frankiewicz, prezes Związku Miast Polskich, prezydent Gliwic:

Takimi zapowiedziami prezes PiS próbuje ratować sondaże swojej partii, nie patrząc na to, jak szkodliwe może to być dla naszego państwa. Społeczeństwo nie lubi być oszukiwane. PiS nie chciał uczciwie wytłumaczyć ludziom, dlaczego chce podnosić pensje w rządzie, więc teraz płaci za próbę obejścia tematu przy pomocy nagród. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że prezes nie lubi niezależnego od siebie samorządu. Zapowiadane obniżenie pensji samorządowców trudno więc postrzegać inaczej niż w kategoriach złośliwości.

Od 2007 roku przeciętna płaca w Polsce wzrosła o ponad 50%. Wynagrodzenia wójtów, burmistrzów i prezydentów miast nie zmieniły się od 10 lat a w tym czasie inflacja realnie zmniejszyła je jeszcze o ponad 20%. Rządzący przeforsowali niedawno ograniczenie liczby kadencji, tłumacząc, że w samorządach potrzeba „świeżej krwi”. Jaka to motywacja dla nowych osób, których chce w samorządzie PiS? Skoro będą zarabiać mniej niż średni personel kierowniczy w prywatnych firmach, przy ogromnej osobistej odpowiedzialności.

To prosta droga do tego, co znamy ze Wschodu. Tam niskie pensje w administracji sprawiają, że polityką zainteresowany jest wyłącznie aparat partyjny lub „biznesmeni”, którzy zarabiają gdzie indziej, a funkcji publicznych potrzebują do załatwiania swoich prywatnych interesów. Wierzę w rozsądek ludzi. Uważam, że wyborcy nie dadzą nabrać się na ten szkodliwy populizm i spodziewam się, że zapowiedź prezesa Kaczyńskiego będzie miała inne skutki niż przewidywał.