Celem spotkania było rozpoczęcie debaty o kierunkach rozwiązań, ułatwiających współpracę samorządów i społeczności lokalnych, przede wszystkim warszawskiego obszaru metropolitalnego dla jego zrównoważonego rozwoju. Dysputa odbyła się po opadnięciu emocji związanych z wycofanym projektem ustawy autorstwa Prawa i Sprawiedliwości, którego głównym, acz niezamierzonym sukcesem okazała się konsolidacja samorządów obszaru metropolitalnego Warszawy. Szerokim kontekstem rozmowy były pozytywne doświadczenia metropolii górnośląsko – zagłębiowskiej oraz oczekiwania obszaru metropolitalnego Trójmiasta.

W debacie wzięli udział: Zygmunt Frankiewicz, prezes ZMP, prezydent Gliwic, Jacek Karnowski, wiceprezes ZMP, prezydent Sopotu, Artur Tusinski, burmistrz Podkowy Leśnej, Maciej Fijałkowski, dyrektor Biura Funduszy Europejskich i Polityki Rozwoju m.st. Warszawy oraz Piotr Żuber, współautor Strategii na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Środowisko naukowe reprezentowali profesorzy: Grzegorz Gorzelak – regionalista z Uniwersytetu Warszawskiego i Grzegorz Węcławowicz z Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania Polskiej Akademii Nauk.

Z dużego miasta prowincjonalnego w europejską stolicę

Z całą pewnością Warszawa jest jedyną w pełni ukształtowaną metropolią w Polsce, widoczną w Europie. Zmiana, jaka dokonała się w Warszawie przez ostatnich 25 lat jest największą zmianą w jakiejkolwiek stolicy europejskiej w tym okresie. To jest zupełnie nowe miasto, choć zmiany dokonują się w dość chaotyczny sposób. – uważa prof. Gorzelak. Potwierdza to ranking miast globalnych, w którym Warszawa awansowała na 18 miejsce w świecie. Stolica nie ma jednak instytucjonalnego zarządu metropolitalnego. A tak wielki i skomplikowany organizm musi być zarządzany w sposób skoordynowany. Musi mieć też narzędzia do harmonijnego i przewidywalnego rozwoju. Cały obszar metropolii winien być spójnym organizmem, do czego potrzebna jest koordynacja i współdziałanie, strategiczne zarządzanie. Celem tworzenia metropolii jest lepsze zarządzanie procesami rozwojowymi, lepsze dostarczanie usług i gospodarowanie przestrzenią. Do niedawna władze Warszawy do metropolii warszawskiej podchodziły z daleko posuniętą niechęcią, a gminy ościenne bały się dominacji stolicy. Teraz pomału zmienia się klimat i jest nadzieja, że powstanie związek metropolitalny.

Potwierdził tę tezę burmistrz Podkowy Leśnej, Artur Tusiński, który przyznał, że to powołanie Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych wymusiło współpracę w ramach metropolii warszawskiej, do której mniejsze jednostki podchodziły nieufnie, bojąc się, że Warszawa je „ogra”. Tak się nie stało.

Praprzyczyna problemów

Praprzyczyną problemów z metropolią jest brak społeczeństwa obywatelskiego oraz erozja zasady subsydiarności – przez wszystkie rządy po trochu, co powoduje uzależnienie od centrali i niezbyt dobre funkcjonowanie na poziomie lokalnym, uważa prof. Węcławowicz. Do tego dochodzi brak zaufania rządu, który musiałaby się podzielić z metropolią władzą i pieniędzmi.

A jednak – jak mówił dyrektor Żuber - metropolia rozumiana jako obszar funkcjonalny (na którym różne gminy porozumiały się i wspólnie podejmują działania), który ma wspólne interesy i nawet pewne instytucje do współpracy, działa. Powstaje pytanie, czy potrzebna jest regulacja prawna? Jak przenieść to współdziałanie na inne obszary, nie tylko te wspierane środkami unijnymi? Odpowiedź jest taka, że ustawa jest potrzebna, by wymusić współpracę na tych, którzy nie chcą dobrowolnie się włączać, dawać zachętę finansową oraz by rozwiązywać kwestie instytucjonalne.

Jeśli samorządy uznają, że przez współpracę można lepiej alokować zasoby, dostarczać usługi publiczne (jak transport publiczny, dostęp do przedszkoli) czy gospodarować przestrzenią, to prędzej czy później metropolia będzie obrastać instytucjami.

Metropolia działa

Z metropolią jest jak z pogodą, jest zawsze - uważa dyrektor M. Fijałkowski - choć jej zasięg i wpływ poszerza się z czasem. Pomimo że formalnie nie ma metropolii warszawskiej, to ona działa, świadczy o tym np. transport metropolitalny. Impulsem, który zintensyfikował współpracę było wprowadzenie w 2013 roku ZIT-ów, które dawały pieniądze na wspólne działania rozwojowe. W przypadku Warszawy
razem działa 40 gmin, które w pewnych obszarach mają wspólną strategię, a w projektach, np. budowy ścieżek rowerowych uczestniczy po kilku partnerów. Warszawa myśli już, co będzie po roku 2018, gdy będzie współdziałać aż 70 partnerów. Gdyby powstała ustawa metropolitalna zapewniająca środki finansowe, można by rozwiązać wszystkie problemy z transportem.

Jedyna w Polsce

Jedyną dzisiaj w Polsce „zalegalizowaną” metropolią jest Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia, powołana do życia ustawą z maja br. Śląsk bardzo dawno dojrzał do współpracy, na co dowodem jest choćby organizowanie od ponad 20 lat transportu publicznego przez związek komunalny, który obsługuje ponad 2 mln mieszkańców na jednym bilecie.

Zygmunt Frankiewicz, prezes ZMP zwrócił uwagę, że w konurbacji górnośląskiej jest kilkanaście miast, z których największe nie ma nawet 300 tysięcy mieszkańców. Jednak razem w metropolii będzie 2,3 mln ludzi, mieszkających na stosunkowo dużym i trudnym do zarządzania obszarze. Powodem powstania tej metropolii są ograniczenia prawne, wynikające nie tyle z zapisów, co interpretacji prawa. Jako przykład podał powstanie 10 lat temu Górnośląskiego Związku Metropolitalnego, który miał rozwiązywać część wspólnych problemów. Nadzór wojewody jednak interpretował prawo tak, że można było związkowi przekazać całe zadanie albo w ogóle.

To jest absurdalne, bo np. jak chcieliśmy zorganizować u nas szkołę międzynarodową o bardzo wysokim poziomie kształcenia, to musielibyśmy do związku przekazać wszystkie szkoły! Podobnie było z zarządzaniem drogami itd.

Dlatego największą zaletą nowo powstałej Śląsko-Zagłębiowskiej Metropolii jest możliwość przekazania właśnie części zadań przez część członków.

Teraz samorządowcy ze Śląska obawiają się, że reklama ich metropolii rozbudziła ogromne oczekiwania mieszkańców, tymczasem na efekty trzeba będzie poczekać. Pierwszym zadaniem nowej metropolii będzie podjęcie organizacji kolei metropolitalnej, jako że jest gęsta sieć torów kolejowych rzadko używanych do transportu publicznego.


Hamowanie inicjatyw oddolnych

Zupełnie inną perspektywę i doświadczenia ma Jacek Karnowki, prezydent Sopotu. Jeśli chodzi o rozwiązania prawne dla obszarów metropolitalnych, to „jesteśmy w lesie”, uważa. Od kilkunastu lat trwają nieudane próby stworzenia ustawy, które obserwował z bliska jako współprzewodniczący Zespołu ds. Ustrojowych KWRiST.

Samorządowcy z Pomorza wzięli więc sprawy w swoje ręce - po wielu latach trudnej współpracy aż 21
miast, 28 gmin i 8 powiatów przegłosowało projekt ustawy metropolitalnej, który rok temu złożyli na ręce premier Beaty Szydło. Niestety, odpowiedź z MSWiA nie napawa optymizmem: na razie nie przewiduje się tworzenia kolejnych metropolii, trzeba poczekać na doświadczenia śląskie. Samorządowcy zamierzają kolejny raz złożyć wniosek, być może tym razem skierują go do Ministerstwa Rozwoju.

Nie mamy metropolii, ale faktycznie jesteśmy metropolią. – mówił prezydent Sopotu. - My rzeczywiście współdziałamy – mamy związki komunalne zajmujące się transportem, ściekami, odpadami, wspólne zakupy energii, wspólne lotnisko, szybką kolej miejską. Tymczasem nas się blokuje. – denerwował się Karnowski. A metropolia potrzebna jest też po to, by zapewnić pewną stałość współdziałania i rozwoju gospodarczego, promocji, konkurencji na rynku europejskim. Bez metropolitalnych rozwiązań prawnych, jesteśmy w gorszej sytuacji w stosunku do metropolii europejskich.

Podsumowanie

Wnioski z debaty: samorządy dobrze się organizują, mają swoje związki na poziomie lokalnym, regionalnym i ogólnopolskim. Najczęściej, nawet w sytuacji naturalnego konfliktu interesów potrafią się porozumieć i rozwiązywać problemy. Często brakuje im narzędzi, wtedy się o nie upominają. Walczą z tymi projektami, które są groźne lub niefunkcjonalne, przykładem był projekt o powiecie metropolitalnym czy o metropolii warszawskiej. Przesłanie dla rządzących - warto rozmawiać z samorządowcami, pytać zainteresowanych o zdanie. Trzeba też rozmawiać o wspomaganiu legislacją (czytaj: wprowadzić ustawę metropolitalną) współpracy w tych obszarach, w których nie jest możliwe osiągnięcie celów za pomocą dostępnych mechanizmów. Nie da się zastosować jednolitych instrumentów we wszystkich miejscach, bo są różne lokalne uwarunkowania.

Róbmy swoje – powiedział podsumowując dyskusję prof. Węcławowicz. Obecny czas można wykorzystać na organizowanie się i współpracę, potraktować jak francuski okres przejściowy – ustawa o metropolii paryskiej została uchwalona w 2014 r., ale w pełni wejdzie w życie dopiero po 6 latach. Wtedy będziemy gotowi, gdy nadejdzie zmiana.



Zdjęcia: Robert Gardziński/Rzeczpospolita