Fragmenty wypowiedzi Marka Wójcika z wywiadu Joanny Solskiej (całość w linku Więcej), który ukazał się w „Polityce” 8 stycznia br. pod tytułem „Rząd bierze miasta głodem”:

(…) z pewnością fala zadekretowanych przez rząd podwyżek cen spowoduje, że wiele miast znajdzie się w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Obniży się jakość życia mieszkańców, ale przede wszystkim wyższe ceny przełożą się na ceny usług świadczonych przez samorządy. (…) Rosnące ceny prądu sprawią, że mieszkańcom miast będzie żyło się gorzej. I drożej, bo miasta muszą gdzieś znaleźć pieniądze. Może na przykład zacząć wygaszać iluminację zabytków? (…)

Reforma minister Zalewskiej miała nic nie kosztować, więc samorządy z tego powodu nie dostały większej subwencji od państwa. Ale okazało się, że kosztuje i to coraz więcej. Więc do każdej złotówki subwencji, którą państwo płaci za jednego ucznia, władze lokalne w 2016 r. musiały dopłacić 35,5 gr, a w 2017 r. już blisko 44 gr! To w skali kraju gigantyczna kwota sięgająca 20 mld zł rocznie. Skąd brać te pieniądze? (…)

My w samorządach staramy się chronić mieszkańców przed wpływem wielkiej partyjnej polityki. Przykro to mówić, ale niestety PiS wymyśla coraz więcej instrumentów przekonywania mieszkańców, że rząd jest dobry, a samorząd należało wybrać inny. Z ogromnym zdziwieniem słuchałem 28 grudnia w Sejmie premiera Morawieckiego, który przy okazji debaty na temat cen energii elektrycznej grzmiał na włodarzy samorządowych. przerzucając na nich odpowiedzialność za podwyższenie cen usług publicznych. Moim zdaniem takie antagonizowanie nas z mieszkańcami i z administracją rządową jest bezsensowne i pożytku nikomu nie przyniesie.

WIĘCEJ