Podczas sesji poświęconej polskim miastom jednym z panelistów będzie dr Jan Olbrycht, Poseł do Parlamentu Europejskiego, który odpowie na pytanie "Czego możemy nauczyć się z doświadczeń zagranicznych - równowaga rozwojowa zachodnioeuropejskich miast".

Zachęcamy do rejestracji na XI Kongres Obywatelski.


Jako zapowiedz dyskusji przedstawiamy fragment wywiadu z dr Janem Olbrychtem.

Miasto to sztuka kompromisu

dr Jan Olbrycht – deputowany do Parlamentu Europejskiego

Zrównoważony rozwój miasta to sztuka balansowania – pomiędzy różnymi sferami funkcjonowania metropolii, pomiędzy interesami poszczególnych grup społecznych, pomiędzy strategią wybranych przez mieszkańców władz, a oczekiwaniami ruchów miejskich oraz organizacji pozarządowych, w których ci sami mieszkańcy są zrzeszeni. Rozwój taki wymaga od wszystkich aktorów „miejskiej gry” woli współpracy, partnerstwa, myślenia nie w kategoriach własnego interesu, lecz pewnej wspólnej, szerszej idei.

Co oznacza termin zrównoważonego rozwoju miast? Jakie warunki muszą zostać spełnione, aby móc o nim mówić?

Istnieją dwie główne definicje. Pierwotnie termin ten był łączony z kwestiami bliskimi ochronie środowiska. Rozwój zrównoważony był rozumiany jako taki, w którym zachowane są zrównoważone relacje ze środowiskiem. Inaczej mówiąc: miasto ma być skomponowane w taki sposób, by w jak najmniejszym stopniu ingerować w naturę. Drugi sposób myślenia o tym pojęciu odnosi się natomiast do zrównoważonych relacji pomiędzy trzema głównymi sferami funkcjonowania miast: społecznej, gospodarczej oraz środowiskowej. Bierze pod uwagę wszystkie te elementy i nie faworyzuje żadnego z nich, przez co akcenty rozwojowe są rozłożone dość proporcjonalnie. Owocem współdziałania tych trzech sfer jest budowa pewnego trwałego kierunku zmian.

W kontekście rozwoju zrównoważonego często też pojawia się pojęcie tzw. zintegrowanego podejścia do zarządzania miastem…

Owszem, gdyż rozwój zrównoważony bazuje nie na sektorowości, lecz na zintegrowaniu różnego typu procesów. Jeżeli coś ma być zbudowane w sposób trwały, sensowny i mądry, wymaga to od wielu środowisk woli współpracy, partnerstwa, myślenia nie w kategoriach własnego interesu, lecz pewnej wspólnej, szerszej idei. I nie chodzi tu tylko i wyłącznie o – mówiąc kolokwialnie – robienie tego samego w tym samym czasie, lecz o traktowanie siebie jak równorzędnych partnerów. Wynika z tego ostatnia kwestia, o której trzeba w tym kontekście wspomnieć, a mianowicie: partycypacja społeczna. Zintegrowane podejście do zarządzania miastem bierze pod uwagę nie tylko interesy czy potrzeby mieszkańców, ale też ich działanie, postawę, uczestnictwo.

Czy rozwój zrównoważony może „dziać się” sam, czy też konieczne jest odpowiednie sterowanie tym procesem?

To się samo absolutnie nie dzieje. Rozwój zrównoważony traktowałbym jako pewne hasło, wyzwanie, program, kierunek działań dla osób, które decydują o rozwoju miast. Moim zdaniem specyfika obszarów zurbanizowanych powoduje, że jeśli nie zastosuje się podejścia ponadsektorowego, wieloaspektowego, zharmonizowanego, to taką strukturą nie da się w gruncie rzeczy zarządzać. Istota funkcjonowania miasta wymusza po prostu pewną określoną filozofię działania.

Czy wpisuje się w to przyjęty niedawno przez ministrów rozwoju państw członkowskich Unii Europejskiej Pakt Amsterdamski?

Już wcześniejsze dokumenty unijne, jak np. Karta Lizbońska, Deklaracja z Toledo czy Deklaracja z Rygi, wyraźnie wskazywały na rosnące zainteresowanie problematyką obszarów zurbanizowanych. Państwa członkowskie Unii Europejskiej krok po kroku przyznawały, że trzeba się tym tematem zająć. A wymusza to przyjęcie określonego sposobu myślenia. Jest on do pewnego stopnia widoczny w horyzoncie finansowym 2014-2020, podczas którego konstruowania przyświecała nam idea, aby włączyć pewne środki finansowe w taki sposób, by motywowały one metropolie, ale również i całe obszary wokół, do partnerskiego współdziałania w budowaniu zrównoważonego rozwoju. Innymi słowy – chodziło o to, by miasta oraz ich otoczenia tworzyły programy wieloaspektowe, wielosektorowe, bazujące na współdziałaniu sfery gospodarczej, społecznej i środowiskowej. Pakt Amsterdamski jest kolejnym krokiem w tym kierunku. Pokazuje, że pewne posiadane już przez europejskie miasta doświadczenia należy pogłębić. Na płaszczyźnie operacyjnej Pakt jest próbą racjonalizacji agendy miejskiej UE, czyli kierunku działań, którego stworzenie było potrzebne, by Bruksela na poważnie zajęła się miastami. Osobiście nie jestem z tego do końca zadowolony, gdyż cały czas orędowałem za stworzeniem oddzielnej europejskiej polityki miejskiej. Póki co kończy się na agendzie, ale nie tracę nadziei na to, że w przyszłości ulegnie to zmianie.

Czym tak właściwie jest Pakt Amsterdamski?

Jest to konkretny zestaw działań, w którym wyznaczono dwanaście najważniejszych obszarów tematycznych dotyczących rozwoju miast. Zakłada on współpracę europejskich metropolii w ramach owych tzw. partnerstw. W odniesieniu do każdego z nich przygotowywane będą bardzo konkretne rozwiązania. Już teraz w obszarach dotyczących chociażby integracji uchodźców i migrantów czy mieszkalnictwa opracowywane są realne plany działań. Świadczy to o tym, że Pakt Amsterdamski nie ma funkcjonować na poziomie hasła pt. „Warto rozwijać się w sposób zrównoważony”. Jest to próba rozpisania całego szeregu działań, które temu rozwojowi mają służyć, próba zorganizowania bardzo precyzyjnej, konkretnej pracy. Co niezwykle istotne, w kolejnej perspektywie jej efekty mają zostać w istotny sposób dofinansowane z unijnych środków.

Których miast dotyczy Pakt Amsterdamski? Odnosi się on do największych metropolii, miast kilkusettysięcznych, czy również i tych małych, prowincjonalnych?

Pakt Amsterdamski to międzyrządowe uzgodnienie pewnego kierunku działań, który nie ma charakteru obligatoryjnego. Uczestnictwo w nim to kwestia tylko i wyłącznie dobrej woli. Przykładowo, Amsterdam będzie przewodził partnerstwu dotyczącemu asymilacji uchodźców i migrantów, jako jednostka posiadająca w tym temacie bogate doświadczenia. A przecież przed całą Europą stoi dziś ogromne wyzwanie migracji. W Polsce już teraz mamy około miliona legalnych pracowników z Ukrainy. Zmienia to zasadniczo sposób funkcjonowania miast. Dziś jest właśnie czas na rozmowę o tym, jak planować rozwój obszarów zurbanizowanych w sytuacji, gdy będziemy mieli do czynienia z jeszcze większym napływem imigrantów. Nad tym trzeba myśleć wcześniej, planować ten proces, tak by nie być zaskoczonym pojawieniem się w polskich miastach – zarówno dużych, średnich, jak i małych – przybyszów nawet z państw tak bliskich nam pod względem kulturowym jak Ukraina. Z tego co wiem, do partnerstw w ramach Paktu Amsterdamskiego zgłosiły się jak na razie Łódź oraz Poznań. W najbliższej przyszłości dojdą do nich zapewne również kolejne polskie metropolie. Generalnie jednak każde europejskie miasto, które myśli na poważnie o swojej przyszłości i chce działać aktywnie, może się do partnerstw w ramach Paktu włączyć.


Cały wywiad z Janem Olbrychtem znajduje się tutaj.

W imieniu organizatorów zapraszamy Państwa do dyskusji podczas sesji tematycznej „Rewitalizacja naszych miast – kierunki i mechanizmy” na XI Kongresie Obywatelskim zatytułowanym "Dojrzali Polacy – lepsza Polska. Kongres odbędzie się 5 listopada (sobota) 2016 r. w Gmachu Głównym Politechniki Warszawskiej.

WIĘCEJ